|
Blog > Komentarze do wpisu
Mikropłatności dla blogera![]() Zarabiać na blogu, to marzenie nie jednego blogera. Światełkiem w tunelu dla wielu jest zapewne AdTaily ze swoim reklamowym widgetem. Co jednak, gdy nasz widget jest pusty lub nie chcemy robić z blogu słupa ogłoszeniowego? Może czas zastanowić się nad systemem mikropłatności? Mikropłatności - w czym rzeczMikropłatności, jak sama nazwa wskazuje, to niewielkie kwoty pieniędzy, które mają być w łatwy sposób przekazywane z jakąś usługę, produkt lub jako darowniznę. Wiele osób pewnie spotkało się już na blogach z przyciskiem "wyślij dotację" lub "Kup mi piwo". Pozwalają one przekazać za pomocą systemu PayPal jakąś niewielką kwotę autorowi bloga jako podziękowanie za jego pracę. O tym kiedy warto umieścic taki link na blogu pisał niedawno Daren Rowse (blog po angielsku). Dziś za to wpadła mi do RSS-ów informacja o serwisie darrek.pl, który docelowo ma za zadanie umozliwić dokonywanie mikropłatności użytkownikom polskiej części Internetu. Przekazujemy (po)darrkiSerwis darrek.pl (jeszcze w fazie testów) ma docelowo umożliwić przekazywanie niewielkich kwot pieniędzy pomiędzy dowolnymi użytkownikami internetu. Co ciekawe, aby przekazać komuś pieniądze nie musi być on użytkownikiem serwisu. Wystarczy, aby posiadał stronę WWW. Wówczas zamiast podawać email (jak w PayPal) wskazujemy jedynie adres strony, której autora chcemy wspomóc datkiem, a resztę załatwią już ludzie z darrek.pl. ![]() Wśród plusów serwisu można wymienić:
Załapie?Szczerze życzę sukcesu temu serwisowi, bo pomysł jest jak najbardziej na czasie i nie ma realnej konkurencji. Oczywiście jest jeszcze parę rzeczy do poprawy, jak to w becie. Ważne, aby wyeliminować nieporozumienia i nie dopuścić do przypadków naciągania na wpłaty. Szczególnie u nas, gdzie internauci raczej nie są skorzy do tego typu operacji. Ciekawe, czy autorzy zdecydują się sprzęgnąć serwis z blipem i umożliwić przekazywanie pieniędzy za pomocą tego systemu mikroblogowego? Mielibyśmy polski odpowiednik Twitpay, czy twippr. Nawet w przypadku sukcesu serwisu na realne pieniądze mogą liczyć zapewne jedynie strony posiadające silną społeczność czytelników. Choć można spróbować również ścieżki jaką swego czasu próbował iść serwis freebiesdock (publikacja nowych materiałów po osiągnięciu założonej sumy dotacji). Jest to jednak rozwiązanie raczej dla stron oferujących coś więcej aniżeli tekst. Jakby jednak nie patrzeć parę dodatkowych złociszy na soczek i coś do przegryzienia podczas pisania przyda się chyba każdemu. Warto więc trzymać rękę na pulsie i śledzić rozwój serwisu. poniedziałek, 25 maja 2009, s.z.y.m.o.n
TrackBack
Komentarze
2009/05/26 13:50:18
Aby przekazać kasę trzeba się zarejestrować, choć konto może być puste. W takiej sytuacji darowizna zostanie potraktowana jako obietnica wpłaty, a pieniążki zostaną przekazane po uzupełnieniu konta.
Co do korzyści, to masz rację, kokosów nie należy się spodziewać (o czym zresztą wspomniałem). Co poradzić - każdemu wedle rozmiarów. Mi podoba się koncepcja kilku groszy za dobry wpis lub skrypcik (jak w naszym przypadku). Coś innego niż "dzięki" w komentarzu, a jednocześnie chyba bardzo miłego dla blogera. Swoją drogą fajnie byłoby móc "datować" konkretny wpis, tak aby później widoczna była przy nim kwota dotacji. 2009/05/27 01:30:20
A mnie to rozwiązanie nie przekonuje... Reklamy tak, jak najbardziej, ale wpłacanie ot tak obcemu blogerowi kasy... Nie, to nie dla mnie.
I nie ma to nic wspólnego z wdzięcznością... Jeśli byśmy spotkali się kiedyś Szymonie, napewno postawiłabym Ci dobrą wódkę za skrypty, które ułatwiają życie mi i moim czytelnikom :-) 2009/05/27 01:35:04
Hmn... Jeszcze coś mnie ciekawi. Jako, że na prawdę nie przekonuje mnie ten sposób okazywania wdzięczności blogerowi (piszę to jako blogerka i jako czytelniczka) i nie potrafię wyobrazić sobie jego powodzenia, ciekawi mnie jaką popularność ma takie rozwiązanie za granicą? Sprawdza się? Są jakieś informacje na ten temat?
2009/05/27 16:03:22
@shi-ann
> wpłacanie ot tak obcemu blogerowi kasy... Nie, to nie dla mnie. Nikt nikogo do wpłaty nie zmusza, a dotacje przecież nie są imienne (o ile nie masz podanych pełnych danych w profilu). Z drugiej strony nie mówimy o dziesiątkach złotych, a raptem o groszakach lub paru złotych. Osobiście nie widzę problemu, bo przecież większości osób, których blogi czytam, nigdy na oczy nie zobaczę. Raz na jakiś czas, przy szczególnie udanym wpisie, te kilka groszy mnie nie zrujnuje. > Jeśli byśmy spotkali się kiedyś Szymonie, napewno postawiłabym > Ci dobrą wódkę za skrypt Za wódkę dziękuję, nie pijam. Soczek jabłkowy bardzo chętnie ;) > ciekawi mnie jaką popularność ma takie rozwiązanie za granicą? Za granicą znalazłyby się osoby (patrz linkowany post Darena), które z dotacji czytelników żyją. U nas nie liczyłbym na kokosy (no, może u kominka, ale to inna liga). Robiąc szybkie i raczej optymistyczne przeliczenie: jeżeli mamy 5000 unikalnych użytkowników w miesiącu i z nich co setny kopsnie 0,25 zł to wychodzi nam 12,50 zeta. Daje to w roku ok 150 zł, co na pokrycie kosztów hostingu powinno wystarczyć. Na nic więcej bym nie liczył. Jak dla mnie tego typu groszowe darowizny, to inna forma docenienia pracy. Moim zdaniem jest, to raczej rozwiązanie dla dwóch typów stron: * posiadających silną i liczną społeczność * oferujących coś poza tekstem, np. programy freeware, skrypty, grafikę, zdjęcia itp. |
Promuj swojego bloksa Czytelnicy mogą promować Twojego bloga umieszczając linki do notek w serwisach społecznościowych. Ułatw im to zadanie dodając na blogu listę odnośników, która tą czynność sprowadzi do jednego kliknięcia.Czytaj dalej... NOWY! widget Blogfrog Śledź najnowsze informacje z blogosfery na swojej stronie domowej Netvibes, iGoogle, CafeNews lub Windows Live. Widget dla serwisu Blogfrog.pl powraca w nowej, jeszcze lepszej odsłonie.Czytaj dalej... |
Natomiast mimo pojawiania się coraz to nowszych form "zarabiania" na blogach, ja jestem sceptyczny wobec realnych korzyści jakie mogą przynieść przeciętnemu blogerowi z "długiego ogona". Sieci reklamowe to raczej sprawa blogów dużych, popularnych. Mikropłatności choć wyglądają na przystępniejsze dla mniejszych, to dla efektu potrzebują makroskali, a to też raczej sprawa miejsc znanych.
Ale próbować warto różnych metod, no bo "grosz do grosza..."